Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 235 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Marek Napiórkowski, Morphine, 16.01.2008.

Skocz do komentarzy

Przed koncertem zespołu Marka Napiórkowskiego w Łodzi miałem jedną wielką obawę. Płyta „Wolno”, którą panowie promowali, szczerze mówiąc bardziej pasuje do wieczorów spędzonych z książką przy kominku (czego w żaden sposób nie traktujcie jako krytykę), a nie do dużego lokalu, jakim jest klub Morphine. Oprócz tego zasmucił mnie brak Michała Miśkiewicza, którego zastępował Łukasz Żyta, do którego jednak bardzo szybko się przekonałem z racji podobnego, abstrakcyjnego podejścia do gry na perkusji. Resztę składu stanowili Robert Kubiszyn na kontrabasie i akustycznej basówce oraz Michał Tokaj na pianinie Rhodesa.

 

Repertuar wieczoru składał się zarówno z utworów z pierwszej płyty Marka „Nap” jak i wspomnianej „Wolno”. W przypadku kompozycji z drugiego krążka bardzo mi brakowało dźwięków harmonijki Gregoire’a Mareta, który na płycie dodał tak wiele barw kompozycjom „Gotlandia”, czy np. „Between a Smile and a Tear”, nie wspominając już o „Vietato Fumare” (wł. zakaz palenia) z troszkę funky’owym zacięciem, gdzie Gregoire zachwyca swoją wirtuozerią. Oprócz nich usłyszeć mogliśmy także „The Long and Winding Road” dedykowane Shirley Horn i kompozycję „Miró”, która wywołała sprzeczne opinie między mną a redakcyjnym kolegą. Tak jak wcześniej wspomniałem Marek z zespołem sięgnął także po płytę „Nap”, które jak najbardziej wybroniła się w akustycznych aranżacjach, np. „Proxima Parada”. Przedostatnim utworem wieczoru był „Astalt, ulice, neony” pochodzący z debiutanckiej płyty Doroty Miśkiewicz, a na sam koniec usłyszeliśmy utwór, który do mnie „wraca niczym zmarszczki”, czyli jedną z mych ulubionych kompozycji „Playing with Myself” Eddiego Harrisa. Tę kompozycję Marek bardzo często grał wraz z zespołem „Full Drive” Henryka Miśkiewicza, co się opłaciło, bo kompozycja ta znakomicie nadaje się na koniec tak udanego wieczoru.

 

 
Podsumowanie – warto skoczyć na koncerty promujące płytę „Wolno”, bo dzięki temu możecie poznać kolejne wcielenie Marka, który swoją drogą jest wciąż za mało doceniany.

 

Fotografie zostały wykonane przez Marcina Kydryńskiego, pochodzą z oficjalnej strony Marka Napiórkowskiego - www.mareknapiorkowski.com

Podziel się
oceń
0
0


Licznik odwiedzin:  78 412  

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl